Powód? Niemieckim meblarzom zaczęła przeszkadzać ekspansja polskich firm na ich rynku. Dlatego - jak pisze "Rzeczpospolita" - Związek Niemieckiego Przemysłu Meblowego (VDM) złożył w Brukseli skargę na polskie firmy.

Według Niemców polskie meble są za tanie i jak podejrzewają tamtejsi producenci, nasze firmy są w stanie obniżać koszty głównie dzięki dotacjom unijnym na modernizację zakładów produkcyjnych. - Złożyliśmy w Brukseli skargę, bo mamy wątpliwości, czy te płatności są w zgodzie z unijnymi regulacjami - mówi cytowany przez "Rz" Jan Kurth z VDM.

Niemieckim zakładom mocno we znaki daje się import, który stanowi już blisko 60 proc.sprzedaży łóżek, szaf i stołów. Tak się składa, że najwięcej wysyłają do Niemiec zakłady z Polski. A rynek jest chłonny. Jak wynika z danych Związku, Niemcy wydają na meble najwięcej na świecie - średnio 390 euro na mieszkańca.

Tylko w pierwszym półroczu sprzedaż wzrosła o 9 proc., osiągając 1,3 mld euro. To o pół miliarda euro więcej, niż wartość mebli z Chin, które trafiają na niemiecki rynek. Rekordzistą jest Forte, które potrafi do Niemiec wysłać 60 proc. całej swojej produkcji.

Mocną pozycję ma też Nowy Styl, który przejął już dwie firmy niemieckie: producenta mebli biurowych ROHDE und Grahl oraz Sato Office, BNOS, wytwórcę m.in. krzesła do biur, kin i teatrów.

Eksperci podkreślają, że wątpliwości branży meblarskiej są raczej na wyrost, bo o przewadze decydują raczej dużo niższe koszty pracy w Polsce.Warto tu przypomnieć wywiad z Piotrem Voelkelem, założycielem grupy Vox, który w rozmowie z Biztok.pl odczarował mit o statystycznej potędze polskich mebli.

Iwona Kokoszka: Polski mebel to...

Piotr Voelkel: W polskim meblu polskie są jedynie wióry i pot.

Nie przesadza pan? W końcu od lat mówi się o Polsce, że jesteśmy meblarską potęgą

Jesteśmy i nadal będziemy, ale najczęściej mówimy tu o prymitywnej produkcji na zamówienie. Polskie firmy nie projektują, większość projektów przyjeżdża głównie z Niemiec, Francji, Anglii. Polak daje do tego swoją halę, pot, pracowników. Nie ma nawet magazynów, bo produkty są od razu wywożone.

W efekcie firmy pracują na żałosnych marżach, często to tylko kilka procent więcej niż podstawowe koszty produkcji. Bo też ile za to można dostać? To jedynie sen o potędze. Prężenie muskułów.

W Polsce nie ma nawet żadnej liczącej się fabryki maszyn, na których meble są produkowane. Większość importujemy z Włoch i Niemiec co dodatkowo pokazuje słabość tego niby wielkiego przemysłu. Płyty laminowane do produkcji mebli dostarczają cztery zachodnie koncerny, a 90 proc. okuć pochodzi z Chin, Włoch i Niemiec.

http://www.biztok.pl/gospodarka/awantura-o-polskie-meble-niemcy-skarza-do-brukseli_a17456